A teraz coś z zupełnie innej beczki

Są na świecie rzeczy o których nie śniło się filozofom, takie jak świnka morska czy ryba po grecku.Uczciwa lewica nie może unikac tych trudnych tematów, musimy o nich mówić  prawdę i nieprawdę.



Turbometalsocjal PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
poniedziałek, 09. luty 2009 19:09

Ja chcę do Szwecji. Moim zdaniem kraj ten zbudował już socjalizm. każdy ma według potrzeb i może robić to co przewiduje socjalistyczna koncepcja społeczeństwa. Samorealizować się, ubogacać swoje życie i realizować to do czego ma uzdolnienia.

Jak donosi periodyk muzyczny zajmujacy się sztuką heavy metalu "Mystic Art" pewien obywatel Szwecji jest maniakalnym fanem metalu. Do tego stopnia, że stwierdzono u niego uzaleznienie od muzyki. Kilkakrotne próby podjęcia przez niego pracy kończyły sie fiaskiem bo w silnie zmetalizowanej Skandynawii codziennie ktos gra jakis koncert o ile znajdzie na to kawałek budy w mieście. Zagraliby pewnie i w publicznym kiblu gdyby ktos pozwolił. Obywatel, o którym mowa z oddaniem brał udział w misteriach metalowej braci i nie odpuszczał żadnego. Ponieważ w głębokim przekonaniu Szwedów kazdy powinien miec srodki na utrzymanie, obywatel metal takowe utrzymuje jako osoba uzalezniona niezdolna do podjęcia pracy zarobkowej.

Śmiem twierdzić, że ów obywatel realizuje mój sen. Jako osobnik uzalezniony od metalu poproszę Szwecję o azyl. Mamy tam tez towarzyszy socjalistów w metalu. Niejaki Johan Lindbergh - lider death metalowego At The Gate deklaruje, że wyznaje socjalizm i według wartości socjalistycznych stara się żyć.

 

Red Spider 666

 
I STARSZNO I ŚMIESZNO PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
sobota, 22. listopad 2008 08:58
Neoliberalizm jest szkodliwy dla człowieka i przyrody. Zwykle się wdzięczy przepychem hipermarketów. Kiedy go trochę podpuścić to pokaże prawdziwa twarz. Satyryczne prowokacje są metodą walki z totalitaryzmem korporacyjnego kapitalizmu i terrorem konsumpcji.

Śmiech jest bronią. Satyra nie zginęła w czasie okupacji, a przecież czasy były mroczne i wcale nie śmieszne. Śmiano się z peerelowskich władz, choć w czasach stalinizmu za dowcipy trafiało się za kratki. Zadaniem takiej satyry jest ukazanie bezsensu, głupoty i szkodliwości systemów w jakich przychodzi nam żyć. Młodzież całego świata organizuje różnego rodzaju akcje i happeningi, które dają do myślenia i poruszają ekonomiczny beton.

Oto fragmenty relacji Piotra Ciszewskiego z jednej z takich akcji:

Przed szczytem Światowej Organizacji Handlu, który odbył się w roku 1999 w Seattle, grupa przeciwników wielkich firm i międzynarodowych instytucji finansowych założyła organizację Yes Men. Chodziło im o ośmieszenie kapitalistów i ekonomistów pozostających na ich usługach. Stworzyli więc stronę internetową, na której wypowiadali się jako eksperci Światowej Organizacji Handlu (WTO). Pisali na niej najbardziej absurdalne i bezsensowne teksty ekonomiczne, jakie przyszły im do głowy. Żaden z redagujących serwis działaczy nie był oczywiście ekonomistą. Strona jednak wyglądała wiarygodnie i "eksperci" otrzymali zaproszenie na konferencję dotyczącą handlu międzynarodowego odbywającą się w Salzburgu. Zostali nawet poproszeni o wygłoszenie referatu. W związku z tym przygotowali prezentację mającą udowodnić, że demokrację należy zastąpić regułami rynku. Zebrani biznesmeni z zaciekawieniem wysłuchali argumentów za tym, żeby najwięcej głosów miał ten kandydat, który najwięcej zapłaci. W drugim wystąpieniu aktywiści Yes Men udowadniali, że barierą dla wolnego handlu i biznesu jest brak ujednolicenia zwyczajów żywieniowych. Przedstawili multimedialną prezentację na temat konieczności standaryzacji pór lunchów na całym świecie i zakazania zwyczajów takich jak hiszpańska południowa sjesta czy długie przerwy obiadowe we Włoszech. Nikt z zebranych nawet nie śmiał przerwać "ekspertom" ekonomicznym. W prywatnych rozmowach z biznesmenami specjaliści bronili także wolnorynkowych elementów ekonomii hitlerowskich Niemiec.

Na zakończenie konferencji aktywiści zainscenizowali obrzucenie jednego z nich tortem przez alterglobalistów. W późniejszej korespondencji z organizatorami spotkania domagali się wyjaśnień, dlaczego było ono tak słabo chronione. Dowiedzieli się również z późniejszych dyskusji, że ich wystąpienia nikomu nie wydały się dziwne, a kilka osób nawet bardzo zainteresowały.

Yes Men wystąpili również podczas szczytu G8 (siedmiu najbogatszych państw świata i Rosji), który odbył się w roku 2001 w Genui. Pseudoekonomistów wypowiadających się na "eksperckiej" stronie internetowej jankeska telewizja CNBC poprosiła o wzięcie udziału w programie na żywo. Jeden z nich wystąpił w dyskusji z alterglobalistami jako ekonomista Światowej Organizacji Handlu. Stwierdził, że ludzie nie rozumieją wolnego rynku, ponieważ są źle kształceni. Szkoła powinna kłaść im do łbów zasady ekonomii, wtedy zrozumieliby, że wolny rynek jest dobry, nawet jeśli wydaje się zły. Dodał także, że bogaci mają zawsze rację, a biedni nie, a problemem jest fakt, że nie wszystko podporządkowano jeszcze zasadom kapitalizmu. Powiedział, że WTO chce zaproponować wolny rynek praw człowieka. Bogate kraje mogłyby wykupić możliwość łamania praw człowieka nabywając "vouchery sprawiedliwości". CNBC nie zorientowała się nawet, że ktoś zrobił sobie z niej jaja, ponieważ przesłała działaczowi biorącemu udział w programie kasetę z podziękowaniem za ciekawą dyskusję.

Zachęceni sukcesami działacze Yes Men zabrali się do dalszej pracy. Postanowili zacząć kpić z wielkiej korporacji chemicznej DOW. Jest ona właścicielem Union Carbide – firmy, której zakłady w indyjskim Bophalu uległy awarii i wytruły wielu Hindusów. Yesmeni w 2002 r. postanowili wytłumaczyć, dlaczego DOW nie chce wypłacić odszkodowań jakiejś bandzie gości w turbanach z drugiego końca świata. Podszywając się pod rzeczników prasowych korporacji napisali oświadczenie, w którym wypierają się odpowiedzialności za wypadek. Stwierdzili, że wypłacenie odszkodowań rodzinom ofiar wpłynęłoby na spadek wartości akcji, a tego nie mogą zrobić akcjonariuszom. Dodali, że gdyby przyznali się do winy, to to samo musiałyby zrobić inne firmy chemiczne i naftowe mające problemy z wypadkami. Solidarność branży wymaga więc, żeby nie zapłacić ani centa. Prawdziwy rzecznik prasowy DOW reagował bardzo opieszale, przez co pismaki na całym świecie zdążyły sobie poużywać na firmie, zanim wszystko zostało sprostowane. (źródło: www.lewica.pl).

Mamy tradycje Pomarańczowej Alternatywy, dobrego kabaretu politycznego z PRL i długo, długo nic. Dopiero niedawno zaczęły się pojawiać pierwsze zwiastuny przebudzenia. Zdrowego odruchu szyderstwa. Skecz kabaretu Ani Mru Mru o otwarciu hipermarketu, Kabaretu Moralnego Niepokoju o stosunkach pracy w fabryce broni. Albo takie dowcipy: Ilu liberałów potrzeba by wymienić żarówkę? Żadnego. Zmusi ja do tego wolny rynek.

Czasy stawiają przed nami nowe wyzwania, także na odcinku satyry – mówiąc językiem minionej epoki. Każdy system jest na tyle absurdalny, że musi zostać wyśmiany
Zmieniony ( środa, 24. grudzień 2008 09:55 )
 
Zestaw małego sadysty PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
niedziela, 16. listopad 2008 13:04

Zestaw małego sadysty

 

            Kiedy Chavez zalecił odbieranie dzieciom zabawek – atrap narzędzi do zadawania śmierci i bólu, krótko mówiąc broni i innego badziewia kojarzącego się z przemocą, „wolny, demokratyczny i cywilizowany” świat wył z oburzenia lub rechotał z  „sowieckiego umoralniania” młodzieży. Ja tymczasem dofinansowany przez zakład pracy byłem sobie na urlopie i chodząc po straganach z tandetą zwaną pamiątkami, zatęskniłem za takim przywódcą.

            Co kilka metrów miałem odruchy wymiotne i plułem z obrzydzeniem, co ściągało na mnie gniew i strofowania żony, albowiem słabo znosi ona chamstwo w publicznym miejscu.

Nieestetyczne odruchy moje spowodowane były  bowiem jeszcze mniej estetycznymi, gadżetami i zabawkami na straganach. Gdybyż to była jeszcze kiczowata cepelia góralska, pól biedy. Oto na jednym straganie można było skompletować domowy zestaw małego sadysty. Ujrzałem tradycyjne podhalańskie transformery i plastikowe karabiny maszynowe, jakimi zapewne bawiły od wieków się małe góralęta. Szczawnica jak wnioskuję po zawartości straganów słynęła pewnie też z wyrobu noży sprężynowych, maczet i rzutków ninja.  W dni wolne od mordowania lub zabawy w mordowanie, okoliczni górale czy Łemkowie żyli jak normalni ludzie. Bili żony „batem na żonę”, teściowe „batem na teściową” , dzieci „batem na  dzieci” itd. Każdy rodzaj bata jest dostępny na wszystkich straganach. Możliwe też, że używano tych batów do popularnego zapewne w tych stronach seksu sado-maso, co wnioskuję z wielkiego wyboru kajdanek obszytych różnokolorowymi futerkami.

            Ponieważ na urlopie się zwiedza to zwiedziłem. Zamek w Niedzicy i zamek w Czorsztynie. Bardzo ciekawe budowle, legenda o Brunhildzie co rzuciła się do studni, historia Spisza i piękne widoki nad zalewem Czorsztyńskim. Wszystko to pikuś przy sali tortur. Dzieciarnia z koloni z wyciem rzuciła się do podziwiania. O, tam to by się dopiero pobawili!!!! Starzy też z niejakim podnieceniem patrzyli. Zbyt słabe mam nerwy i wybujałą wyobraźnię. Zawsze odwracam głowę gdy widzę podobne okropieństwa i nie powiem co tam było bo nie mogłem patrzeć.

            Kiedy wróciłem do domu, myślałem, że jestem  z dala od tych okropieństw. Do dnia kiedy podczas załatwiania jakichś tam spraw w Lublinie zaproponowano mi posiłek w…”Więzieniu”. Czem prędzej rzuciłem się do ucieczki, bo to już lewaków sadzają… Aliści mój fundator uspokajał mnie długo, że to knajpa się tak nazywa, a jej wnetrze urządzono w stylu więziennym. Nie poszedłem.

            Za kilkadziesiąt lat nasi wnukowie pewnie uznają wiezienia  za barbarzyńskie instytucje gdzie jedni ludzie przemocą trzymali innych. Ja już dziś nie rozumiem co jest fajnego w zadawaniu cierpienia innym, cóż za wynaturzeniem jest zabawa w przemoc, nie w wojnę, partyzantkę ale w przemoc. A cóż dopiero jedzenie w miejscach do których naprawdę nikt nie chce trafić. A może przemoc jako zabezpieczenie kapitalistycznych stosunków społecznych jest pożądana?

            A może jeszcze bardziej oryginalne pomysły? Salon masażu „Sala Tortur”, restauracja „Prosektorium”,  hotel „Grób” i osiedle dla snobów „Cmentarz”.  Jak zbydlęcieć to na całego.

 

Zmieniony ( niedziela, 16. listopad 2008 13:33 )
 
Ułańskie szable herbem Cycowa PDF Drukuj Email
Wpisał Administrator   
sobota, 15. listopad 2008 07:25
Ułańskie szable herbem Cycowa
 
Herb jest znakiem określonej wspólnoty lokalnej. Wraz z flagą i sztandarem tworzy znaki, które zakreślają granice wspólnoty, określają zachodzące w tej wspólnocie związki i są wyrazem jej praw. Nie dziwi zatem fakt, że i samorząd terytorialny pragnie wyrazić swoją niezależność także na płaszczyźnie symbolicznej. Czy to znaczy, że już wkrótce gmina Cyców będzie miała swój herb?

Prace nad ustanowieniem herbu gminy trwają. Od kwietnia br. Urząd Gminy w Cycowie prowadził konsultacje, w efekcie których został wypracowany projekt, który ma szansę spełnić wszelkie wymogi sztuki heraldycznej oraz uwzględniać historyczną przeszłość terytorium obecnej gminy. Już wkrótce projekt herbu zostanie przedstawiony na sesji Rady Gminy. Jeżeli radni pozytywnie go zaopiniują, wójt gminy zostanie zobowiązany do kontynuacji działań zmierzających do opracowania ostatecznej wersji herbu i flagi i zatwierdzenia go przez Komisję Heraldyczną, działającą przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Gmina Cyców, jak wiele gmin w Polsce, szczególnie wiejskich, nie posiada własnego herbu historycznego. Cyców nigdy nie miał praw miejskich, dlatego też nie istnieją, bo ze zrozumiałych powodów nie mogą, żadne przekazy historyczne na temat przedstawienia heraldycznego, które dotyczyłoby ziem obecnej gminy. Zachowały się, co prawda, wzmianki o herbach poszczególnych właścicieli, ale ich herby - ze względu na przynależność do określonych rodów - nie łączą się w sposób jednoznaczny i ścisły z ziemiami obecnej gminy. W historii Cycowa i jego okolic było jednak wydarzenie, które może stanowić podstawę w kreacji nowego herbu samorządowego. To bitwa, od nazwy miejscowości zwana także „cycowską”, która rozegrała się na tych ziemiach w latach dwudziestych ubiegłego stulecia między bolszewicką Armią Czerwoną i wojskami polskimi.
Zakładając, że w herbie powinny mieć odbicie znaki, które posiadają dla lokalnej społeczności walory identyfikujące, proponowany projekt herbu w swoim założeniu nawiązuje do wspomnianej bitwy, przedstawiając w polu błękitnym tarczy herbowej dwie szable paradne ułańskie, krzyżujące się na znak walki. Wizerunek szabli przecinających się w herbie jest oczywistym nawiązaniem do VII Pułku Ułanów Lubelskich, który w historii bitwy odznaczył się wyjątkową walecznością i tym samym zapisał we wdzięcznej pamięci mieszkańców Cycowa. Nawiązanie do ułańskiej tradycji jest uzasadnione nie tylko przez ustawowy wymóg kierowania się lokalną przeszłością. Rozegrana w 1920 r. bitwa Polaków z Armią Czerwoną jest historią dotyczącą całego narodu i kraju, a Cyców poprzez tę bitwę stał się jednym z symboli walki o niepodległość. Stad - zdaniem pomysłodawców - użycie w herbie znaku, mogącego być symbolem walki o niepodległość kraju, w przypadku gminy Cyców wydaje się być jak najbardziej uzasadnione.
Herb, o ile zostanie przyjęty, będzie najbardziej reprezentatywnym symbolem gminy Cyców, ale nie jedynym. Przygotowany został także projekt flagi urzędowej z nałożonym na płat herbem gminy oraz projekty pieczęci. Oczywiście, zarówno herb, flaga jak i pieczęcie, w przypadku ich zatwierdzenia staną się znakami prawnie chronionymi, co oznacza, że podmiotami uprawnionymi do korzystania z nich będą uprawnione wyłącznie organa gminy Cyców, wójt oraz jednostki organizacyjne gminy. Inne podmioty będą mogły używać herbu i flagi wyłącznie za zgodą gminy.    (bc)
 


Przeczytaj

O nas - Français
Dépolitisation de masse et disparition de la gauche - Analyse du cas polonais depuis 1989
Administrator - poniedziałek, 19 lipiec 2010
Dépolitisation de masse et disparition de la gauche- Analyse du cas polonais depuis 1989-------------------------------------------------------------------------------------------------------------De...
Nowa Lewica, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting